poniedziałek, 17 marca 2014

Królestwo...

"Kiedy zauważam u brata mego niestosowność, której nie sposób naprawić czy to na skutek okoliczności czy słabości fizycznej lub moralnej, dlaczego nie znoszę cierpliwie? Dlaczego nie wspomagam ochotnie? Czy nie dlatego właśnie, że brak mi tej miłości, która wszystko wytrzyma, która cierpliwa jest w znoszeniu, a łaskawa w miłowaniu? Tylko miłość powinna rozstrzygać, czy coś ma być wykonane czy zaniechane, zmienione lub nie zmienione. Cokolwiek szczerze uczyni się dla niej lub zgodnie z nią, nigdy nie będzie niewłaściwe"- bł. Izaak.

Królowanie to służba, służenie to świadczenie miłości, a miłość - to On. Jednakże dla nas tak trudne jest rozeznanie, co jest tą Miłością właściwą, pisaną przez duże "M". Znamy wiele substytutów miłości, stosujemy wiele gestów zamiennych, a kochać trzeba nam się uczyć przez całe życie. "Cokolwiek uczyniliście, czegokolwiek nie uczyniliście..." - największą miarą, sprawdzianem i rozeznaniem Miłości jest zawsze drugi człowiek. I ten ślad, który po nas pozostaje, ślad odczytywany przez innych.

piątek, 16 sierpnia 2013

Debiut

Dziś mam przed sobą debiut krewetkowy...
Osobiście nie lubię wszelkich owoców morza, z rybami włącznie...
ale nasz kucharz wywrócił się na motorze i złamał nogę, tak więc kuchnia "spadła na mnie" niespodziewanie. A dziś piątek, dzień krewetkowy...

Całe szczęście, że to risotto z krewetkami tylko dla dwóch osób, jak nie wyjdzie, zawsze można szybko przygotować coś innego :)
Ale podejmę to ryzyko zaprzyjaźnienia się z krewetkami, które przyleciały do nas z Togo, urodziły się w Altlantyku (chyba...), całe szczęście są już lekko mrożone, a nie żywe... tylko jak tak po prostu urwać im głowy i zedrzeć skórę? Ufff....

czwartek, 15 sierpnia 2013

Powrót...

Ojojoj... jak dawno mnie tu nie było... cóż, zaniedbałam się w pisaniu, niestety... przyczyny są różne, ale postaram się troszkę poprawić.

Dziś uroczystość Wniebowzięcia Maryi, naszej niebieskiej Matki. U nas Msza święta w zupełnie odmiennym stylu, co zawsze. Nasz celebrant pojechał na uroczystości odpustowe do Yagma, narodowego sanktuarium maryjnego, z racji inauguracji sanktuarium jako bazyliki mniejszej. Zostałyśmy same, aby godnie przyjąć ludzi przychodzących na Mszę świętą. Jako celebrant, przyjechał kamilianin, który był tak zachwycony nuncjaturą, iż podczas kazania mówił, że jak Maryja otworzyła nam bramy nieba, tak już tu na ziemi jesteśmy zaproszeni do uczestnictwa w tej wielkiej radości, czego przedsmak mamy właśnie w tym miejscu...
Cóż, co prawda nad drzwiami do kaplicy mamy tekst: Domus Dei et Porta Coeli, co znaczy Dom Boży i Brama Nieba, coś więc w tym jest. Ale radości  mieliśmy sporo.
A wraz z błogosławieństwem końcowym z nieba lunął deszcz, porządny deszcz, burkińska solidna ulewa z towarzyszeniem piorunów i grzmotów. Staliśmy wszyscy zapatrzeni w tę ścianę wody, zadumani, w milczącym zadziwieniu. Trudno w to uwierzyć, ale to był naprawdę piękny widok! A nasz ogród natychmiast napełnił się wodą. Dzięki takim ulewom mamy dużo kwiatów w ogrodzie - no i niestety również komarów :) No cóż, doskonale będzie rzeczywiście dopiero w niebie :)

Pięknego świętowania wraz z Maryją!

niedziela, 2 września 2012

Samo życie!


Witam wrześniowo :) Dla niektórych to czas powrotu do szkoły, do pracy...
Tu w Burkina dzieci mają 3 miesiące wakacji – od lipca do października, w każdym razie w większości szkół. Jak się ostatnio dowiedziałam, jest bardzo dużo szkół tzw. prywatnych, tzn. za które trzeba płacić... W pozostałych szkołach, publicznych, klasy mają po 70 – 100 osób i aby dzieci były w stanie czegoś się rzeczywiście nauczyć, trzeba dopłacać nauczycielom, którzy zatrzymają się z dzieckiem nad niezrozumiałym czy trudniejszym tematem. Nie wyobrażam sobie, jak uczyć się w sali pełnej setki pełnych żywotności i ruchu dzieciaków... No ale większości z tutejszych mieszkańców nie stać na opłacenie szkoły...
U nas nadal pora deszczowa... Dzisiaj drugi dzień z rzędu pada bardzo mocno i towarzyszy temu silny wiatr... Jak dla mnie cudownie, bo powietrze ochładza się i jest czym odetchnąć, jednak nie dla wszystkich jest to taki dobry czas... Ostatnio byłam zobaczyć dom, którego jena ściana po prostu się rozpłynęła pod wpływem deszczu... Biedni budują swoje domy z gliny i błota, bo nie stać ich na wybudowanie domu murowanego... jako że większość czasu w Burkina jest gorąco i sucho, mają gdzie mieszkać przez większą część roku... nadchodzą jednak trzy deszczowe miesiące, w których albo się komuś udaje i przetrwa na następny rok, albo nie ma szczęścia i po deszczowej porze musi ulepić nowy dom...
Taki ubogi dom składa się z trzech surowych izb, z uklepaną podłogą, no i oczywiście nie ma mowy o żadnych meblach ani jakichś trwalszych wyposażeniach, które mogłyby ucierpieć, kiedy dom się rozpływa... Jakieś plecione łóżko, duży materac dla dzieci, jakaś sklecona ręcznie szafka – i to wszystko... Pani, której dom byliśmy obejrzeć, opowiadała nam, że kiedy zapowiada się deszczowa noc, dzieciaki idą spać, a ona albo mąż siadają w izbie, przykrywają się czymś i czuwają, by dom nie zapadł się im na głowę... wrażenie takiego domu jest naprawdę ogromne!
A mimo to nie słyszałam ani razu jakiejś wielkiej rozpaczy, tragedii czy poczucia niesprawiedliwości w wypowiedziach tych ludzi. Ile oni mają w sobie pozytywnego spojrzenia i radości życia, wdzięczności za małą paczkę ryżu czy makaronu...


Oj, jest się czego od nich uczyć. Ja przezywam swoistą szkołę każdego dnia. Nawet tu misja Uczennicy się aktualizuje :) Uczennica na wieki, w każdej sytuacji i wydarzeniu, w każdym miejscu i czasie :) I choć szkoły się zmieniają, Mistrz pozostaje zawsze ten sam. I zawsze tak samo wierny...

niedziela, 12 sierpnia 2012

Nowy biskup w Ouagadougou

Wczoraj, 11 sierpnia, uczestniczyłam w uroczystości wyświęcenia nowego biskupa dla diecezji Ouagadougou. Eucharystia w katedrze rozpoczęła się o godzinie 9.00, a zakończyła o 12.00. Cztery godziny pełnej radości celebracji! Pełen kościół, śpiew z całego serca, tańce, okrzyki i oklaski - czas minął bardzo szybko, wcale się nie odczuwało tych godzin.


Niezmiernie i za każdym razem zadziwia mnie ta niezwykła umiejętność przejścia ludzi w kościele od radości i entuzjazmu do skupionego milczenia podczas Eucharystii. Pełen kościół - i nie ma szeptów, rozmów, telefonów... 

Podobnie jak postawa służby liturgicznej - tutaj ministranci dokładnie znają swoje zadania, czas i miejsce podczas liturgii... bez zbędnych gestów, zamieszania czy niepewności - co teraz... Jestem zauroczona liturgią Kościoła w Ouagadougou!

Po Eucharystii na placu przy katedrze odbywały się w różnych miejscach i grupach tradycyjne tańce Burkinabe. Oj, było na co popatrzeć! 
Według tutejszej tradycji był także i poczęstunek dla wszystkich uczestników uroczystości. 


A nowy biskup - mgr Leopold Medard Ouedraogo - pochodzi z Ouaga, służył tutejszemu Kościołowi, w seminarium, w działalności episkopatu, zna więc doskonale tutejszą rzeczywistość, tak więc radość z jego konsekracji była tym bardziej ogromna. I ma niezwykle ciepły i sympatyczny głos :)

A ja od dzisiejszego wieczoru rozpoczynam czas mojej pustyni i głębszego spotkania z Mistrzem - wybywam na rekolekcje...

niedziela, 1 lipca 2012

to już lipiec?

Jak ten czas szybko mija! Już połowa  roku 2012 za nami - nieprawdopodobne.
W Ouagadougou skończył się okres nieprawdopodobnych upałów, mamy teraz czas deszczowy i właśnie za oknem deszcz myje mi okna :) Przyda się!

Kościół w Ouaga świętuje dzisiaj jedność z Ojcem Świętym. Byłyśmy na Mszy w katedrze, której przewodniczył J. E. Nuncjusz Apostolski Vito Rallo. To święto tutejszego Kościoła związane jest z dniem 29 czerwca, uroczystością Apostołów Piotra i Pawła, dwóch filarów Kościoła katolickiego i już od pięciu lat, w niedzielę najbliższą tej dacie wszystkie parafie Ouagadougou gromadzą się w katedrze, aby wspólnie wypraszać wszelkie łaski dla Ojca świętego i modlić się o rozwój Kościoła. Chór katedralny przygotował przepiękną oprawę muzyczną podczas tej Eucharystii.

Nasz domek
Od dwóch tygodni tworzymy nową wspólnotę Sióstr Uczennic Boskiego Mistrza przy Nuncjaturze Apostolskiej w Ouagadougou. Budowa nowej siedziby dobiegła prawie końca, mieszkamy już w nowym domu i ciągle pracujemy przy ukończeniu prac budowlanych, dzięki czemu przy współpracy z robotnikami uczę się nowych terminów budowlanych :) Ale mieszka się tutaj bardzo dobrze, choć brakuje nam czasem naszej gwarnej i radosnej gromadki siostrzanej. Nie zapominają o nas i przyjeżdżają nas odwiedzić i wspomóc w naszym zabieganiu.

piątek, 10 lutego 2012

Na chwałę Trójcy Przenajświętszej...

Dziś nasze zgromadzeniowe święto narodzenia. 10 lutego 1924 roku ks. Jakub Alberione, powołał do życia nowe zgromadzenie – na chwałę Trójcy Przenajświętszej. Mamy już 88 lat :) To i dużo, i mało, zależy jak na to spojrzeć.
Pierwsza siostra, nasza Matka Scholastyka, wspomina, że tego dnia Założyciel wezwał osiem dziewcząt i dla tych ośmiu poprowadził medytację, a następnie powiedział, że odtąd ten dzień będzie ich świętem wspominanym i celebrowanym co roku.

Quel mattino il Primo Maestro ha chiamato noi otto e ci fece la meditazione per noi sole. Poi disse : Ora questa data sarà per voi il giorno della vostra festa e per render perenne l’evento ogni anno lo celebrerete. E daro’ come nome di religione alla vostra sorella : Scolastica, in ricordo di questa santa, che vi sarà modello di vita religiosa, eucaristica. (Madre M. Scolastica ricorda il 10 febraio 1924)
Tak więc świętujemy dziś nasz dzień narodzin. Wszelkich łask i Bożego wsparcia dla wszystkich sióstr Uczennic Boskiego Mistrza!

W naszej wspólnocie mamy potrójne święto :) Sr. Dorothe odnowiła swoje śluby zakonne na kolejny rok, a nowicjuszki zakończyły rok kanoniczny swego nowicjatu i rozpoczynają rok praktyk apostolskich. Może któraś z nich trafi na praktyki do naszej wspólnoty i będzie nas o jedną więcej? Będzie smutno i cicho, jak one się rozjadą po innych wspólnotach, my trzy przeniesiemy się kiedyś do nowego domu, a tutaj zostanie zaledwie 6 sióstr, w tym dwie mniej więcej do czerwca, gdyż później wyjadą do Rzymu na przygotowanie do ślubów wieczystych. Ale jak na razie, dziś jeszcze jesteśmy wszystkie razem i świętujemy z całą radością, na jaką nas stać!